Przy okazji testu wyjątkowego roweru Kona odkryliśmy na nowo kilka fundamentalnych prawd. Sam producent uważa , że to najważniejszy model w jego kolekcji od czasu powstania marki Kona.

Africa Bike One – rower z przesłaniem, musiał więc trafić także do nas. Prócz otoczki społecznej chcieliśmy sprawdzić wszystkie rozwiązania techniczne, dzięki którym może spełniać swoje zadanie. Choć lepiej chyba w tym przypadku powiedzieć misję. Postanowiliśmy Africę sprawdzić jako rower przemysłowy. Zobaczyliśmy jak sobie radzi na naszym podwórku, a o opinie z jazdy poprosiliśmy rowerzystów, którzy bicykle wykorzystują codziennie, na umiarkowanych dystansach. W prozie życia rodzinnego. Africą dojeżdżaliśmy do pracy, po zakupy, a także sprawdziliśmy jak radzi sobie na mazowieckich piaskach w kilkukilometrowych wyprawach po świeże mleko.

Nasi testerzy pojęcia nie mają, po co zastanawiać się nad geometrią ramy, estetyką spawów i rozmiarem kokpitu. Podzielili się z nami swoimi uwagami tak po prostu. Opinia użytkowników z mazowieckiej wsi, gdzie jednobiegowy rower przemysłowy wciąż jest podstawowym środkiem lokomocji nie powinna odbiegać od opinii docelowego użytkownika Africi – mieszkańca afrykańskiego interioru.

Africa Bike jest zgrabnym, ergonomicnzym rowerem użytkowym. Rama ma klasyczną geometrię roweru użytkowego. Ramę oraz widelec Africi wykonano ze stali. Rower ten ma służyć lata u właściciela, który nie ma możliwości ani zainteresowania by się o niego zbytnio troszczyć.

Klasyczne rozwiązania wzbogacono o kilka nowoczesnych elementów wyniesionych z konstrukcji popularnych rowerów publicznych. Rama ma ładną linię prawie że klasycznej „damki”. Pierwsza różnica to bardzo długa główka ramy pozwalająca montować na kierownicy bardzo głęboki kosz do przewożenia bagażu.

Druga różnica w stosunku do klasycznych rowerów to przebieg górnej rury w okolicach suportu. Górna rura ramy w elegancki sposób schodzi nisko do rury podsiodłowej jednak się z nią nie łączy bezpośrednio. Od rury podsiodłowej odchodzi rurka, która jest wspawana bezpośrednio w dolną rurę ramy, mniej więcej na wysokości ramienia korbowodu. Dopiero w te rurkę od góry wspawano górną rurę ramy.

Uzyskany w ten sposób trójkąt dodatkowo usztywnia okolice mechanizmu korbowego, czynią konstrukcję ramy bardziej wytrzymałą. Ze względu na uniwersalność zastosowania Kona musi być zbudowana na bazie ramy z nisko położoną górną rurą ramy, tak aby osoby mniej sprawne lub ubrane mniej sportowo, np. w spódnice, mogły się na niej swobodnie przemieszczać. Jednak jak wiadomo damki są mniej sztywne bocznie stad konieczność opisanego rozwiązania. Ostatnim novum w stosunku do klasycznego roweru przemysłowego jest bagażnik.

Jest częścią ramy. Bardzo mocny i elegancko wykończony. To rozwiązanie umożliwia przewożenie nawet dużego bagażu. Rurki bagażnika – analogiczne do rurek tylnego trójkąta pozwalają przewozić stabilnie nawet duży ciężar.
Rura podsiodłowa ma otwarty kąt co również z klasycznie otwartym katem głowki ramy daje zrelaksowaną pozycje na rowerze. Wniesiony wspornik kierownicy i wygięta klasyczna kierownica pozwalają na spokojne prowadzenie roweru bez nadmiernego wysiłku. Stalowy, prosty i bardzo odporny widelec P2, sprawdzony z poprzednich wcieleń singlepeeda Unit, został nieznacznie zmodyfikowany. Ma większe wyprzedzenie względem osi główki ramy tzw offset, co nadaje rowerowi bardzo stabilne i spokojne prowadzenie. Osoba o małej sprawności fizycznej będzie mogła dzięki temu czuć się na tym rowerze bezpiecznie. Przesunięcie bardziej do przodu osi przedniego koła pozwala również na stabilna jazdę z nawet wyładowanym koszem bagażowym. Rower ma dwa hamulce – przedni to V brake tektro, tylny to niezniszczalne torpedo , tzw kontra. Rower ma jedno przełożenie 36x 18 zębów.

Mocny nierdzewny łańcuch z solidna osłoną. Koła zbudowano na mocnych obręczach Rigidy i wyposazono je w odporne ,niskoprofilowe opony Continentala. Korba jest stalowa kuta z klasyczna stalową ośką. Podobnie łożyska widelca sa klasyczne. Zrezygnowano z wszystkich udziwnień tak by rower można było naprawić przy pomocy najbardziej podstawowych narzędzi dostępnych pod każdą szerokością geograficzną.

Głęboka czerń, którą obdarzono ramę dodaje dostojeństwa. Pytani przez nas potencjalni użytkownicy wskazywali na kolor Africi jako na jedną z tych cech, roweru która najbardziej im się podobała. W odróżnieniu od licznych na ulicach miast „holendrów” Africa zwraca uwagę solidnością wykonania. To rower na lata. Przyglądając się detalom roweru jesteśmy prawie pewni, że jego konstrukcja wyklucza możliwość usterki. Pierwotny charakter Africi stanowi jej największy atut. Brat skomplikowanego osprzętu, jedno przełożenie, dwa hamulce - w tym niezawodna „kontra” pozawalają nie martwić się przesadnie o to, gdzie jest najbliższy warsztat. Rower który przeszedł test intensywnego użytkowania w afrykańskim buszu z pewnością poradzi sobie również w asfaltowej dżungli

Dzięki szerokim oponom rower świetnie sobie radzi na ulicach naszych miast, pełnych dziur i wyrw, opasanych wysokimi krawężnikami oraz zdobionych wystającymi studzienkami. Bez problemu pokonywaliśmy kilometry trasy na wyboistych chodnikach oraz źle wyprofilowanych warszawskich ścieżkach rowerowych. Równie dzielnie nasza Kona radziła sobie na piaszczystych (bardzo piaszczystych) polnych drogach nadbużańskich. Mimo jednego przełożenia, pewnie i z gracją wygrzebywała się sypkich muld nie zmuszając rowerzysty do radykalnego zwiększenia wysiłku. Rower, który sprawdzaliśmy jest singlespeedem,(AfricaBike One) ale są też dostępne rowery z 3 przełożeniami (AfricaBike Three), będące odpowiedzą na potrzeby tych którzy pokonywać muszą na swojej codziennej drodze wzniesienia oraz podjazdy.

AfricaBike ma jeszcze jedną cechę, o której trzeba napisać. AfricaBike to wielki społeczny projekt pomocy Afryce (czytaj tekst poniżej ). Jeśli jesteś świadomym konsumentem i interesuje cię, czy w trakcie produkcji kawy którą pijesz albo ubrań które nosisz przestrzegane są prawa socjalne pracowników oraz chronione jest środowisko – Africa Bike jest rowerem dla Ciebie. Z każdych dwóch sprzedanych rowerów AfricaBike, Kona finansuje produkcję i wysłanie jednego roweru do Afryki gdzie będzie on pomagał pracownikom socjalnym oraz medycznym w rozwiązywaniu najważniejszych problemów tego cierpiącego kontynentu. Jak inaczej jechać poi fair-trai’dowe zakupy jeśli nie takim rowerem? Do wiosny 2009 roku do Afryki trafiło już ponad 3000 tych rowerów.
AfricaBike Raport z Tanzanii
Kona od kilku lat pracowała nad stworzeniem roweru, który wykorzystywany byłby przez pracowników służby zdrowia w Afryce.Program AfricaBike jest przedsięwzięciem trzech podmiotów – firmy Kona, magazynu rowerowego „Bicycling Magazine” oraz firmy farmaceutycznej Bristol-Myers Squibb. Celem programu jest zapewnienie rowerów i leków wspomagających leczenie HIV/AIDS kilku krajom Afryki Sub-Saharyjskiej
22 września 2008 r. Kona Europe wysłała Matsa Pettersona, Joonasa Vinnari, Claude'a Regorda, Russela Carty i Gael'a Leopolda ze World Wildlife Fund For Nature do Tanzani, w celu przekazania i złożenia 100 rowerów AfricaBike firmy Kona. Rowery przekazano Water User Associations (Stowarzyszeniom Użytkowników Wód) nad rzeką Great Ruaha działającym w ramach projektu prowadzonego przez WWF. Przyjeżdżając do Tanzanii, wiedzieliśmy, że rowery dostarczone zostaną z opóźnieniem, ponieważ kontenerowiec, którym zostały wysłane napotkał po drodze problemy techniczne. Poinformowano nas jednak, że rowery powinny dotrzeć dzień po naszym przyjeździe.

Następnego dnia zostaliśmy jednak poinformowani, że statek przegapił swój termin rozładunku i w związku z tym, że port jest przeciążony, opóźnienie wyniesie kolejne kilka dni. Czekając te kilka dni na dowóz rowerów i możliwość ich złożenia, zdecydowaliśmy się odwiedzić samowystarczalny generator prądu – projekt prowadzony przez WWF w Ngarambi. WWF podarowała wiosce generator prądu, który zasilany jest bio-paliwem produkowanym z roślinności uprawianej na miejscu, przez co stał się on w pełni samowystarczalny. Podróż do wioski otworzyła nam oczy na sytuację w Tanzanii, gdy pierwszy raz wjechaliśmy do buszu i przez sześć godzin jechaliśmy po nieutwardzanych drogach oglądając pod drodze wioski, które nie dalej jak rok temu nie miały dostępu do elektryczności. Po tej podróży wróciliśmy do Dar es Salam, tylko po to, aby dowiedzieć się, że rowery nadal nie zostały wyładowane. Wtedy postanowiliśmy pojechać do Iringi odwiedzić Stowarzyszenia Użytkowników Wód (Water User Associations). Chcieliśmy zobaczyć, czym zajmują się stowarzyszenia i w jaki sposób rowery Kony AfricaBike przysłużą się tej pracy. Do Iringi dotarliśmy po ośmiu godzinach, obejrzeliśmy prezentację goszczącego nas koordynatora – Petro Masolwa - na temat Projektu Rzeki Ruaha, a następnego dnia wybraliśmy się do buszu do Mkoji w regionie Mbeya oraz Mbuyuni aby odwiedzić niektóre ze stowarzyszeń i zobaczyć ich pracę. Wspaniale było poznać zarządców wód (water managers), którzy byli szczęśliwi, że mogą nas poznać.

Wspaniale również było zobaczyć pasję, z jaką chronią rzekę Ruaha i ich zaangażowanie.Wszyscy zarządcy wód są ochotnikami i poświęcają swój czas na podróże wzdłuż brzegów rzeki, by sprawdzać legalność korzystania z wody, poziom wody oraz nadzorować obszary chronione.Basen rzeki Rufiji jest sześć razy większy od powierzchni Szwajcarii, więc ochotnicy pokonują duże dystanse. Dlatego tak cieszy ich perspektywa otrzymania rowerów Kona AfricaBike, które ułatwią im pracę i życie. Wagę pracy zarządców wód zrozumieliśmy, gdy po dwóch przystankach natknęliśmy się na nielegalny wyrąb drzew posadzonych w celu ochrony źródeł wody, a na następnym przystanku odkryliśmy, że rolnicy nielegalnie transferują wodę do nawadniania okolicznych pól. Bez pracy zarządców wód przeciwdziałających takim problemom, rzeka znów by wyschła. Niestety AfricaBikes nadal nie zostały wyładowane ze statku, ale termin wyładunku zaplanowano na dzień przed naszym wylotem, więc wróciliśmy do Dar es Salam, przygotowani na długi dzień pracy przy składaniu i nauce składania rowerów AfricaBikes.Niestety miało nas spotkać więcej pecha. Była pełnia, co sygnalizowało koniec Ramadamu i dwa dni święta narodowego. Biuro WWF oraz port zostały zamknięte...To oznaczało, że musimy opuścić Tanzanię nie złożywszy żadnego roweru AfricaBieke. Zdążyliśmy jednak wcześniej nakręcić film instruktarzowy na temat budowy rowerów, który prześlemy do biura WWF w tym tygodniu. WWF zapewniła nas, że prześle zdjęcia i filmy prezentujące użycie rowerów w terenie.Podsumowując, była to wspaniała podróż. Podróż, która otwiera oczy, która sprawia, że cenisz europejskie życie szczególnie. Wspaniale jest wiedzieć, że pomagamy ludziom i że w tę pomoc zaangażowane są rowery.
