|
|  |
Test roweru: Karpiel Armageddon
W oddali słychać przeciągły grzmot. Niebo powoli zasnuwają ciemne,
deszczowe chmury. Robi się chłodno, potem zimno, bardzo zimno. Zaczyna
wiać wiatr. Na początku lekkie podmuchy nikogo nie niepokoją. Co
wrażliwsi wyczuwają pierwsze słabiutkie drżenie. Jakby coś się
budziło... Chmury całkowicie zasłaniają Słońce. Zapada ciemność. Wiatr
nie przypomina już lekkiej bryzy. Jest coraz mocniejszy. Do tego ten
niepokój, oczekiwanie na coś nieuniknionego... Na ziemi pojawiają się
pierwsze pęknięcia. Obok z trzaskiem łamie się drzewo. Ziemia kołysze
się już bez przerwy. Trzęsienie ziemi? Huragan? Wszędzie pojawiają się
rozdarte szczeliny. Wrzask i huk nie pozwalają myśleć. Nie można
unikać spadających głazów. Nagle słychać ryk potężnej trąby.
Nadchodzi... Armageddon!
Rzut oka
| Skok | 9-11 cali (225-280 mm) |
| Tylny amortyzator | Risse z regulacją kompresji i tłumienia, sprężyna i tłumienie olejowe |
| Regulacja | płynna położenia shocka - zmienia skok, kąt główki ramy i
charakterystykę zawieszenia, płynna kąta sztycy podsiodłowej i długości górnej rury,
regulacja kompresji i tłumienia amortyzatora |
| Przednia przerzutka | nie przewidziano |
| Masa ramy | 4,5 kg |
| Zawieszenie | zmodyfikowany system z Disco Volante - zmienna oś obrotu |
| Kolor | dowolny |
| Inne | możliwość montażu dowolnego hamulca tarczowego, możliwość
montażu tylnego błotnika, możliwość montażu osłony przerzutki |
| Amortyzator przedni | Hanebrink LT-8 (8" skoku) |
| Kierownica | NC-17 DH |
| Mostek | NC-17 DH |
| Sztyca | NC-17 DH |
| Siodło | NC-17 DH |
| Pedały | NC-17 Flat Pedals lub Shimano DX |
| Błotniki | NC-17 |
| Przerzutka tylna | Shimano Deore XT (8) |
| Manetka | Grip Shift |
| Korby | Race Face LP 170 |
| Zębatka | NC-17 DH (44T) |
| System przytrzymywania łańcucha | NC-17 DH |
| Łańcuch | Sachs Sedis |
| Hamulec p/t | Hayes/Magura Gustav M. |
| Piasty | NC-17 Disc |
| Obręcze | Sun Double Wide 24" |
| Opony | Nokian Gazzaloddi 24" |
| Koła | Mavic DeeMax 26" |
| Opony | Michelin |
|
Podczas kolejnej wizyty za Wielką Wodą ekipa bB zahaczyła o Reno. Poza
kasynami (trochę tam zostawiliśmy), lokalami typu Spicy House, Men's
Club (było nieźle! Striptiz, tańce na rurce, te rzeczy...) przyciągała
nas do Nevady manufaktura Karpiela. Nie trzeba chyba nikomu
przypominać, kim on jest. Jedyny Polak produkujący profesjonalne ramy
zjazdowe. W czasie zeszłorocznego Festiwalu jego rower znalazł się w
czołówce w downhillu. Podobnie na Czantorii - Disco Volante kierowany
przez Olka Józkowiaka uzyskał jeden z najlepszych czasów. W Stanach
Karpiele są niezwykle popularne.
W grupach Expert, Sport i Beginner (to zawodnicy, którzy sami sobie
kupują sprzęt, nie są sponsorowani) - dominują. W Reno spotkałem tylko
jednego zjazdowca, który miał inny rower. Wizyta w firmie Karpiela
opłaciła nam się. I to bardzo. Jak się okazało, cicho i bez reklamy (w
przeciwieństwie do np. Cannondale'a) przygotował on nowy model. Rower,
który przygasza wszystkie dotychczas prezentowane na naszych łamach.
Przy Armageddonie, Intense M1 to zabawka dla niedorozwiniętych dzieci.
Wygląda na to, że Karpiel opracował najbardziej zaawansowany
technologicznie rower na świecie.
Budowa
Przełomem był Disco Volante - 20 cm skoku, zawieszenie jednozawiasowe
ze zmienną osią obrotu. Armageddon stanowi rozwinięcie tego pomysłu.
Ten sam system amortyzacji został lekko przekonstruowany, aby uzyskać
280 mm skoku, inny jest też tylny shock (specjalnie zaprojektowany
Risse). Najważniejszy jest przedni trójkąt (co?! Chyba trapez? -
przyp. red.) ramy. Jego główna część składa się z dwóch obrabianych
CNC płyt aluminiowych i potężnej, owalizowanej rury głównej. W tych
płytach zaspawane są ośki, do których zamocowano shocka, tylne
zawieszenie, sztycę i dwa mimośrodowe kółka, umożliwiające płynną
regulację geometrii oraz charakterystyki zawieszenia. Trzecie kółko,
umieszczone na łączniku zawieszenia, pozwala regulować skok w zakresie
9-11 cali.
Wszystkie punkty obrotu wyposażono w uszczelniane łożyska kulkowe
(tzw. maszynowe). W porównaniu do Disco Volante są one trochę większe,
co powinno pozytywnie wpłynąć na żywotność ramy.
Osprzęt
Armageddon sprzedawany jest tylko jako sama rama, dlatego osprzęt w
testowanym rowerze należy traktować raczej jako propozycję.
Amortyzator testowaliśmy już przy okazji Intense'a M1 w bB nr 7/99. Ten
w Karpielu jest trochę nowszy, jednak praktycznie nic się nie
zmieniło. Widelec działa bardzo dobrze. Jedyne do czego można się
przyczepić to brak kąpieli olejowej (działałby jeszcze lepiej) i
potwornie irytujące rozkręcanie się niektórych części (np. zaczepu
koła od goleni). Powoduje to, że praktycznie co wyjazd trzeba
sprawdzać cały widelec. Poza tym - same superlatywy.
Kokpit: kierownica i mostek to NC-17. Nowość na polskim rynku, ale
zaczyna już zdobywać zasłużone uznanie. Grip Shift w zależności od
upodobań, dla mnie jest OK, ale równie dobrze mogę jeździć na Rapid
Fire.
Napęd: założenie starej przerzutki XT rzeczywiście jest dobrym
pomysłem, nowa - przy tej samej jakości pracy - wytrzymuje znacznie
krócej. A osiem biegów wystarcza w DH. Korby Race Face - dokładnie
takie, na jakich ostatnio (Kaprun) jeździ Nicolas Vouilloz - są bez
zarzutu. System mocowania łańcucha NC-17 nie sprawiał nam żadnych
problemów. Oferowany przez DunCon w zestawie ze zjazdową zębatką jest
niezły cenowo.
Rower dostaliśmy z dwoma kompletami kół. Wizualnie niesamowite
wrażenie robią koła przeznaczone na trudne techniczne trasy: obręcze
24" w komplecie z trzycalowymi Gazzaloddi i piastami NC-17 po prostu
szokują. Rower wygląda jak motor trialowy. Bardzo pancerny motor. Koła
te świetnie się spisują na trudnych technicznych trasach. Są po prostu
"bomboodporne". Drugi zestaw to testowane już u nas, DeeMaxy Mavica.
Lekkie, a przy tym wytrzymałe - świetnie nadają się na typowe polskie
downhillowo-freeride'owe trasy (Szklarska Poręba, Czantoria, "Stare"
Myślenice). Zapewniają bardzo dobre przyspieszenie i całkowicie
wystarczającą wytrzymałość.
A jak w terenie?
Ten rower przetestowaliśmy dokładnie. Najpierw trzy tygodnie w
Stanach, potem kolejne kilka tygodni jazdy w Polsce. Tutaj przede
wszystkim Myślenice. Co prawda stara trasa nadawałaby się najwyżej na
rower crossowy, za to nowa, przygotowana specjalnie na "I DunCon/NC-17
Downhill", pasuje do monstrum, jakim jest Armageddon.
Pierwsze, co się narzuca, to niemal doskonała izolacja od podłoża.
Małych i średnich nierówności się nie czuje, duże czasem można
zauważyć, natomiast dopiero tam, gdzie biker na przeciętnej zjazdówce
opuszcza siodełko i zaczyna ryć ściółkę leśną ochraniaczami,
Armageddon wykorzystuje całe 280 mm skoku.
Podczas pedałowania na największej zębatce (innej i tak nie można
założyć) nie czuje się reakcji zawieszenia na napęd. Przesadą byłoby
powiedzieć, że ten 18-kilogramowy rower rewelacyjnie przyspiesza,
jednak jest nieźle. Dopiero kiedy staniemy na pedałach, rower zaczyna
się kołysać, no cóż, albo rybka albo akwarium, nie można mieć
równocześnie zawieszenia super miękkiego i nieuginającego się pod
ciężarem ciała. Można jednak temu zaradzić pedałując w trochę inny
sposób.
Wbrew powszechnym opiniom, rower z takim skokiem wcale nie musi być
trudnoskrętny. Armageddon nie sprawia tu większych problemów. Bardzo
łatwo wprowadzić go w zakręt, nie trzeba nawet bardzo się przechylać,
raczej manewrować kierownicą. Wszystko dzięki stromszemu niż
przeciętnie kątowi główki ramy, zastosowanemu specjalnie w tym
egzemplarzu.
Coś na koniec
Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że to najlepszy rower DH, na jakim
jeździłem. Mimo monstrualnego skoku zawieszenia (dzięki specjalnie
zamówionemu kątowi główki), rower pozostaje łatwoskrętny. 280 mm
pozwala przejechać każdą przeszkodę, także skoki z dużej wysokości
przestały być jakimkolwiek problemem. Na pewno nie został on stworzony
na trasy dotychczas używane na polskich zawodach. Jednak w Stanach to
zawieszenie się przydawało. Testowałem na tej samej trasie Armageddona
i starego Disco, który miał "tylko" 9 cali skoku i na tym pierwszym
nie dość, że zjeżdżałem szybciej, to jeszcze czułem się dużo pewniej.
|